Perfekcjonizm – czy muszę być idealna? Uwolnienie się od presji bycia perfekcyjną.

Miejsce na Twoją reklamę. Zapraszam do kontaktu.

Czy miałaś kiedyś takie dni, że patrzysz na swoje odbicie w lustrze albo na zdjęcie tatuażu, który zrobiłaś kilka lat temu, i myślisz: “Kurczę, mogłam wybrać inny wzór”? A potem przez następne pół godziny analizujesz, czy wtedy byłaś wystarczająco pewna siebie, czy może po prostu nie dość “perfekcyjna”? Jeśli tak – witaj w klubie. Klubie dziewczyn, które chcą robić wszystko najlepiej, nie zawieść nikogo (nawet kota!) i przy tym wyglądać jak z okładki magazynu o świadomym życiu. Tylko że… perfekcjonizm to taki niewidzialny tatuaż – niby pięknie się prezentuje, ale czasem piecze i trudno go zmyć.

Perfekcjonizm w praktyce, czyli jak same sobie zakładamy kajdanki

Nie wiem jak Ty, ale ja przez długi czas żyłam z przekonaniem, że muszę być idealna. Idealna w pracy, relacjach, na Instagramie, a nawet przy robieniu kawy (serio, potrafiłam wyrzucić mleko, bo pianka nie była wystarczająco gładka). Perfekcjonizm jest podstępny – wmawia ci, że chodzi o rozwój i ambitne cele, ale w rzeczywistości karmi twój lęk przed tym, że ktoś zobaczy, iż jesteś po prostu człowiekiem.

Najzabawniejsze – albo raczej najbardziej ironiczne – jest to, że perfekcjonizm nie ma końca. Bo nawet jeśli zrobisz coś świetnie, perfekcyjny umysł szepcze: “A może mogłaś to zrobić jeszcze lepiej?”

Perfekcyjny tatuaż, perfekcyjne życie?

W świecie tatuaży to dość zabawne, ale perfekcjonizm ma wyjątkowo mało sensu. Owszem, linia powinna być równa, kolor dobrze nasycony, a projekt przemyślany, ale… jeśli chciałabym mieć wytatuowaną kopię idealnej róży z Instagrama, to w zasadzie równie dobrze mogłabym ją sobie nakleić. Tatuaż to rzecz żywa – starzeje się, blaknie, rusza się razem ze skórą. Trochę jak my. Nie musimy być idealne, żeby być autentyczne i piękne.

Pamiętam moment, kiedy pierwszy raz zrobiłam tatuaż, z którego nie byłam w stu procentach zadowolona. Przez tydzień analizowałam każdy milimetr – czy kreska nie jest przypadkiem zbyt gruba, czy cień nie wyszedł zbyt szaro. Aż w końcu po prostu przestałam się nad tym zastanawiać. I wtedy okazało się, że ten “nieidealny” tatuaż stał się moim ulubionym. Bo przypomina mi, że odpuszczanie też może być formą siły.

Dlaczego perfekcjonizm nas męczy?

Perfekcjonistki często żyją z ciągłym poczuciem napięcia. Każda decyzja urasta do rangi testu z bycia “wystarczająco dobrą”. Niby wiesz, że to tylko obiad z koleżanką, ale w głowie brzęczy: “Może lepiej jednak zamówić coś bardziej fit?”, “Czy ten lakier się nie odprysnął?” – a wewnętrzny krytyk klaszcze z satysfakcją.

I to właśnie on jest winowajcą całego zamieszania. Perfekcjonizm to forma kontroli – próbujemy okiełznać chaos świata przez bycie “bezbłędnymi”. Tylko że świat wcale nie chce być okiełznany, a my w tej walce często gubimy radość i spontaniczność. W pewnym momencie orientujemy się, że w pogoni za ideałem zapominamy żyć. A wtedy ten wymarzony tatuaż “carpe diem” staje się ironicznym przypomnieniem, że może czas zacząć ćwiczyć to, co głosi.

Trochę historii (czyli nie jesteśmy pierwsze)

Nie jest tak, że perfekcjonizm to wynalazek XXI wieku. Już w XIX wieku idea “poprawności moralnej” kobiet była niemal formą społecznego tatuażu. Byłaś “dobrą kobietą”, jeśli byłaś nieskazitelna – w zachowaniu, wyglądzie, emocjach. Tylko że dziś mamy inne realia, a mimo to dalej tkwimy w starym wzorcu. Perfekcjonizm dostał po prostu nową skórę – bardziej cyfrową, bardziej filtrującą.

Może więc zamiast walczyć o to, by być “insta-perfekcyjną”, spróbujmy być “życiowo-oryginalne”?

Jak polubić swoje “niedoskonałości”

Nie musisz nagle przestać planować ani rzucać się w chaos. Chodzi raczej o to, żeby znaleźć równowagę i nauczyć się, że “dobre” często znaczy wystarczająco dobre. Oto kilka rzeczy, które mi pomogły przestać ścigać się z własnymi oczekiwaniami.

1. Zrób coś celowo nieperfekcyjnego

Brzmi dziwnie? Może, ale działa. Spróbuj pomalować paznokcie lewą ręką, napisać notkę w zeszycie krzywym pismem, albo zrobić zdjęcie, na którym nie poprawiasz włosów co trzy sekundy. To świetna terapia dla głowy, która ciągle dąży do kontroli. I cudowne przypomnienie, że świat się nie zawala, kiedy coś zrobisz po prostu… średnio.

2. Naucz się głośno mówić “mam dość”

Nie zawsze trzeba “ogarniać”. Można mieć gorszy dzień, przespać poranek, zawalić projekt. I to nie znaczy, że jesteś słaba. Wręcz przeciwnie – świadomość granic to dowód, że traktujesz siebie poważnie.

3. Zmień perspektywę: porównuj się tylko z sobą

To, że ktoś inny ma “idealne” życie (a raczej jego fragment w mediach społecznościowych), nie znaczy, że faktycznie jest szczęśliwszy. Twój progress, twoje tempo, twoje wybory – to wystarczy. Zamiast zadawać sobie pytanie “Czy robię to tak dobrze jak inni?”, zapytaj “Czy czuję się z tym dobrze?”.

4. Zadbaj o siebie bez presji

Self-care nie oznacza zabiegów i drogich świec. Czasem to decyzja, że odpuszczasz scrollowanie perfekcyjnych feedów, żeby pójść na spacer albo pomalować kolejną mandalę tatuażu, nawet jeśli kolory nie pasują do siebie idealnie.

5. Przytul swoją niedoskonałość

Dosłownie i metaforycznie. Możesz mieć bliznę, przebarwienie, tatuaż, który trochę się rozlał. To wszystko składa się na Ciebie. I może właśnie w tym tkwi Twój urok – w autentyczności, której nikt nie jest w stanie podrobić.

Powiedzmy to sobie szczerze – perfekcja jest nudna

Pomyśl o swoich ulubionych osobach. Czy naprawdę cenisz je za to, że są bezbłędne? Czy raczej za ich szczerość, odwagę, śmiech i te wszystkie małe “potknięcia”, które czynią je ludzkimi? Perfekcja jest trochę jak filtr – wygładza wszystko, co prawdziwe. A my, kobiety z tatuażami (i bez!), mamy w sobie o wiele więcej kolorów niż pastelowe instastories.

Kiedy patrzę na swoje tatuaże, widzę historię przemian: te wytatuowane cytaty, które kiedyś wydawały mi się “zbyt emocjonalne”, dzisiaj przypominają, że każda emocja miała swoje miejsce i sens. Tak samo jest z naszymi błędami, “pomyłkami”, improwizacjami. To one nadają kształt temu, kim się stajemy.

Zakończenie – wybierz siebie zamiast perfekcji

Nie musimy być idealne, żeby być wartościowe. Nie musimy pasować do żadnego wzorca – nawet tego wykreowanego przez nas same. Wyobraź sobie, że zamiast perfekcji tatuujesz sobie słowo “autentyczność”. Tak po prostu – bez cienia ironii. Nie dlatego, że to modny manifest, ale dlatego, że naprawdę w to wierzysz. Bo jesteś wystarczająca. Zawsze byłaś.


Najczęściej zadawane pytania

  1. Czy perfekcjonizm zawsze jest zły?

    Nie! Perfekcjonizm może motywować do działania i rozwoju. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast cię wspierać, zaczyna cię dusić i odbierać radość z życia.

  2. Jak odróżnić zdrową ambicję od perfekcjonizmu?

    Zdrowa ambicja motywuje, perfekcjonizm karze. Jeśli dążenie do celu daje ci satysfakcję, jest ok. Jeśli powoduje stres, frustrację i nieustanne wątpliwości – to już sygnał, że trzeba zwolnić.

  3. Czy mogę być perfekcjonistką tylko w niektórych obszarach życia?

    Oczywiście! Wiele osób jest perfekcyjnych np. w pracy, ale zupełnie na luzie w relacjach czy hobby. Problem pojawia się, gdy perfekcjonizm zaczyna wymykać się spod kontroli.

  4. Jak polubić swoje “niedoskonałości”?

    Zrób z nich część swojej historii – tak jak z tatuażu, który nie wyszedł idealnie. Przypomnij sobie, że to właśnie one czynią cię unikalną.

  5. Czy media społecznościowe wzmacniają presję bycia perfekcyjną?

    Niestety, tak. Filtry, idealne wnętrza i “życie bez cienia chaosu” potrafią być pułapką. Warto więc pamiętać, że to tylko fragment rzeczywistości, często mocno wykreowany.

  6. Jak odpuścić perfekcjonizm w pracy?

    Zacznij od akceptacji, że nie wszystko da się zrobić “na 110%”. Czasem „dobrze” w zupełności wystarczy – a dzięki temu zyskasz więcej energii i mniej frustracji.

  7. Co zrobić, gdy boję się popełniać błędy?

    Spróbuj potraktować błędy jak lekcje. Każdy tatuażysta powie ci, że linia nie zawsze wychodzi perfekcyjna, ale to część procesu nauki. Tak samo jest w życiu.

  8. Czy perfekcjonistki częściej wypalają się zawodowo?

    Tak, bo mają trudność z odpuszczaniem i delegowaniem zadań. Perfekcjonizm potrafi być energetycznym wampirem – uczyń odpoczynek swoim sprzymierzeńcem.

  9. Jak wspierać przyjaciółkę, która jest perfekcjonistką?

    Nie mów jej, żeby “wyluzowała” – to nie działa. Lepiej przypomnij jej, że nie musi udowadniać swojej wartości. Czasem wystarczy wspólna kawa bez spinania się.

  10. Czy można wyleczyć się z perfekcjonizmu?

    Może nie “wyleczyć”, ale można się z nim zaprzyjaźnić. Zrozumieć, skąd się wziął, i nauczyć się mówić mu: “Dzięki za troskę, ale dziś robimy to po mojemu”.