Kiedy pojawia się nowe „ja” — mama z tatuażem i kubkiem zimnej kawy
Są takie chwile, gdy patrzysz na swoje odbicie w lustrze i myślisz: „Wow, kto to jest?”. I nie chodzi tylko o cienie pod oczami (chociaż one też mają tu coś do powiedzenia). Po prostu — macierzyństwo naprawdę przewraca wszystko do góry nogami. W tym momencie wchodzi temat, o którym rozmawiam z moimi czytelniczkami chyba najczęściej: czy da się być mamą i jednocześnie sobą? Taką, jaką byłaś zanim pojawiły się grzechotki, pieluszki i niekończące się pranie?
To nie jest wpis o tym, jak zorganizować idealny plan dnia. To będzie raczej szczera rozmowa między kobietami, które po prostu próbują utrzymać balans między pasją, marzeniami, a małym człowiekiem, który właśnie zasypał podłogę płatkami kukurydzianymi. Gotowa? Lećmy!
Nowa rola, stara ja – czyli jak nie zgubić siebie
Kiedy urodziłam moją córkę, miałam wrażenie, że ktoś włączył tryb „reset” i otworzył zupełnie nową wersję mnie. Okej, cudownie, jestem mamą, ale… co z tą dziewczyną, która chodziła na koncerty, spontanicznie jechała nad morze i planowała kolejny tatuaż inspirowany podróżą do Włoch? Właśnie – gdzie ona się podziała?
To, że się zmieniamy, to normalne. Ale klucz tkwi w tym, żeby nie zrezygnować ze wszystkiego, co dawało nam radość. Macierzyństwo nie powinno wymazywać naszej tożsamości, tylko dopisywać nowy rozdział. Trochę poplamiony kaszką, ale za to niezwykle prawdziwy.
Małe rytuały = wielka różnica
Zauważyłam, że najbardziej gubiłam siebie wtedy, gdy myślałam, że „nie mam czasu nawet oddychać”. I wiesz co? Czas się znajduje, kiedy uznasz, że naprawdę Ci się należy. Dlatego wprowadziłam małe rytuały: poranne 10 minut z kawą i notatnikiem, wieczorne przeglądanie pomysłów na nowe tatuaże (choćby online!). To nic wielkiego, ale daje poczucie, że robisz coś tylko dla siebie.
- Krótka joga lub spacer z muzyką — Twoje 20 minut resetu.
- Domowe SPA podczas drzemki dziecka — serio, maseczka może zrobić cuda.
- Kilka stron książki, nawet jeśli czytasz to tydzień.
- Nowy szkic tatuażu — może taki, który opowie o macierzyństwie, ale po Twojemu?
Pasje po porodzie — czy to w ogóle realne?
„Jakim cudem ty jeszcze tatuujesz klientów, skoro masz małe dziecko?” — słyszę to dość często. Odpowiedź brzmi: nie tatuuję tyle, ile kiedyś, ale wciąż to robię. Dlaczego? Bo gdybym całkowicie zrezygnowała, miałabym wrażenie, że odłożyłam dużą część siebie na półkę z napisem „później”. A ile razy „później” znaczy po prostu „nigdy”?
Jeśli pasją było dla ciebie rysowanie, śpiew, fotografia, blogowanie czy cokolwiek innego — nie rezygnuj. Jasne, tempo się zmieni, ale nie musisz być perfekcyjna. Znam mamy, które znalazły swoją niszę dzięki dziecku: robią tatuaże inspirowane macierzyństwem, tworzą biżuterię-memoriale z odciskiem stópki dziecka, szyją torby dla aktywnych mam. Świat się nie kończy, tylko przestawia w inne tryby.
Nie musisz wybierać: mama albo artystka
Mit „albo – albo” to coś, co potrafi skutecznie podkopać nasze morale. Tymczasem bycie mamą może wzbogacić Twoje pasje. Naprawdę! Od kiedy zostałam mamą, moje tatuaże mają nowy wymiar — więcej czułości, emocji, symboliki. Nagle serce, które kiedyś tatuowałam dla zabawy, dziś ma zupełnie inną głębię.
To jest właśnie magia: macierzyństwo nie zabiera, tylko przekształca. Tylko trzeba sobie pozwolić, żeby ta przemiana nie zamieniła się w poświęcenie wszystkiego, co Twoje.
Dygresja: kawałek historii – od Madonny po współczesne mamy z tuszem
Zresztą, kobiety od wieków przyjmowały nowe role, ale zawsze miały w sobie ten nieposkromiony pierwiastek „ja”. Pamiętasz starożytne tatuaże kobiet w Egipcie, symbolizujące płodność i ochronę? One już wtedy łączyły funkcję matki i wojowniczki. Trochę jak my dziś — tylko zamiast amuletów mamy kubek z kawą i realistyczny tatuaż na nadgarstku.
Historie się zmieniają, ale sedno pozostaje to samo: kobieta zawsze znajdzie sposób, żeby zachować siebie. Tylko czasem trzeba odważyć się wziąć ten tusz (dosłownie lub w przenośni) i zrobić coś dla własnego wewnętrznego spokoju.
Team „nieperfekcyjna” – czyli jak odpuścić i nie zwariować
Zdradzę Ci sekret: dobre mamy to nie te, które robią wszystko idealnie. To te, które wiedzą, kiedy odpuścić i kiedy powiedzieć „teraz moja kolej”. Gdybyśmy miały niekończące się pokłady energii, może dałoby się robić wszystko jednocześnie, ale rzeczywistość wygląda inaczej. Nie musisz mieć czystej kuchni, by czuć, że wszystko działa. Wystarczy, że czujesz siebie.
Ja odpuściłam perfekcję, kiedy zorientowałam się, że więcej stresu sprawia mi dążenie do ideału niż sam brak snu. Odkąd to zrobiłam, zyskałam więcej przestrzeni w głowie na to, co lubię. A nawet jeśli to tylko 15 minut dziennie na rozmyślanie, jaki tatuaż zrobię sobie za rok — to nadal jest coś!
Znajdź swoje mikropasje
Nie każda z nas od razu ma czas na kolejne wielkie projekty. Ale można wyłapać drobne rzeczy, które dodają skrzydeł. Może to być:
- szkicownik przy łóżku – rysujesz, gdy maluch zasypia,
- mały ogródek na balkonie, który podlewasz z dzieckiem,
- tatuaż upamiętniający Twoją drogę – od kobiety do mamy.
Te drobiazgi naprawdę budują tożsamość. I kiedy ktoś pyta: „Jak Ty to wszystko godzisz?”, możesz z uśmiechem odpowiedzieć: „Nie wszystko. Ale to, co naprawdę moje – zawsze.”
Wspólna przestrzeń: Twoje pasje + dzieciak = duet idealny?
Nie zawsze, ale czasami działa genialnie. Jeśli Twoja pasja to coś, co da się choć trochę zaadaptować, próbuj! Ja zabieram córkę czasami do studia (kiedy jest pusto, spokojnie i bez igieł w zasięgu wzroku, oczywiście). Pokazuję jej szkice, kolory, wzory. Widzę błysk w jej oczach — bo rozumie, że mama też ma swój świat.
Malowanie z dzieckiem, wspólne robienie zdjęć, tańczenie po kuchni… to naprawdę może być łączenie pasji i macierzyństwa. Bo chodzi nie o to, żeby wybierać między jednym a drugim, tylko żeby znaleźć sposób, by jedno wspierało drugie.
Podsumowanie: Twoje „ja” nie znika – ono się przebudowuje
Jeśli w ostatnich miesiącach miałaś wrażenie, że gdzieś się zgubiłaś, wiedz, że nie jesteś sama. Każda z nas ma ten etap, w którym próbuje na nowo zdefiniować siebie. I to wcale nie musi być złe. Macierzyństwo nie zabiera tożsamości — tylko sprawia, że staje się bogatsza o nowe doświadczenia, emocje i barwy (niekoniecznie tylko w tonacji kawy latte).
Nie bój się być mamą, która nadal robi swoje. Która tatuuje, maluje, śpiewa, podróżuje, uczy się — nawet, jeśli czasem z malcem na biodrze. Bo Twoje dziecko nie potrzebuje idealnej wersji mamy z Instagrama. Potrzebuje prawdziwej. A prawdziwa mama to taka, która pamięta, kim jest — z miłości, z pasji i ze… zmysłem humoru.
Najczęściej zadawane pytania
1. Czy da się pogodzić macierzyństwo z rozwijaniem pasji?
Tak! To wymaga reorganizacji, ale nie rezygnacji. Czasem trzeba zwolnić tempo, czasem zmienić formę działania, ale Twoje pasje mogą żyć dalej.
2. Jak znaleźć czas na siebie przy małym dziecku?
Znajduj „mikro momenty” — 10 minut rano, drzemka dziecka, krótki spacer. To wystarczy, by odetchnąć i poczuć, że coś robisz dla siebie.
3. Czy egoizm to chcieć czasu tylko dla siebie?
Nie! To zdrowe i potrzebne. Jeśli Ty czujesz się dobrze, Twoje dziecko też ma szczęśliwszą mamę.
4. Co zrobić, jeśli brakuje mi motywacji do powrotu do pasji?
Zacznij od małych rzeczy. Włącz ulubioną muzykę, usiądź z notatnikiem, obejrzyj inspirujące projekty. Energia wróci, gdy dasz sobie przestrzeń.
5. Jak nie mieć wyrzutów sumienia, że robię coś dla siebie?
Pamiętaj, że wychowujesz dziecko, pokazując mu przykładem, jak dbać o siebie. To najlepsza lekcja niezależności i równowagi, jaką możesz dać.
6. Czy można wrócić do pracy twórczej po przerwie na macierzyństwo?
Oczywiście. Wiele artystek i tatuatorek wraca po czasie z jeszcze większą siłą i inspiracją. Przerwa nie niszczy pasji – często ją pogłębia.
7. Jak reagować na komentarze, że matka „nie powinna się zajmować sobą”?
Uśmiechnij się i rób swoje. Każda kobieta sama definiuje swoje macierzyństwo i ma prawo do przestrzeni dla siebie.
8. Czy tatuaż może być symbolem mojej drogi jako mamy?
Zdecydowanie tak. To piękny sposób na uhonorowanie nowego etapu życia – i zrobienie czegoś tylko dla siebie.
9. Jak włączyć dziecko w swoje pasje?
Dostosuj je do wieku i poziomu zainteresowania. Daj dziecku zobaczyć, jak tworzysz – to inspirujące i buduje więź.
10. Co, jeśli nadal czuję się „rozmyta” między rolami?
To naturalne. Daj sobie czas. Znajdź wsparcie w innych mamach, zapisuj swoje myśli, przypominaj sobie, kim jesteś poza słowem „mama”. To pomoże odnaleźć balans.

